WPROWADZENIE

JAK ZOSTAJE SIĘ MODELARZEM?

 

                Niełatwo dać jednoznaczną odpowiedź na pytanie zawarte w tytule. Początki są różne: może to być spełnienie wieloletnich marzeń, może być i przypadek. Najczęściej zaczyna się od jakiegoś prezentu w postaci „kolejki pod choinką”, od okazyjnie kupionego ładnego modelu. Potem coś się dokupi, coś wymieni, modele ustawia się na półce lub w gablocie (witrynie) – zaczyna rosnąć kolekcja i... apetyt. Modele uruchamia się na okręgu szyn ułożonych na podłodze lub stole, szyny krzywią się i „rozchodzą”. Przydałoby się przymocować je do kawałka sklejki, obok toru ustawić semafor, przejazd, jakiś domek. Zaczyna się myśleć o makiecie, z początku skromnej, później coraz większej i skomplikowanej. I wtedy narasta potrzeba rozszerzenia swoich wiadomości o posiadanych modelach i ich oryginałach, o tym co jest w środku, jak i z czego zbudować model czy makietę bądź dioramę, a także o tym, jak to jest na prawdziwej kolei.

                I tak właśnie stajemy się modelarzami. I ciągle poszukujemy odpowiedzi na pytania, co zbierać, jaką makietę budować? Odpowiedzi jest naprawdę wiele i zależą one w głównej mierze od możliwości przestrzennych, finansowych i upodobań modelarza.

                Najtrudniejsza do rozwiązania jest z całą pewnością sprawa miejsca, którego i tak przecież stale brakuje w mieszkaniu, a mało kto dysponuje odpowiednim strychem lub piwnicą. Z konieczności więc wymiary makiety ogranicza się, a jej kształty – dopasowuje do rodzaju mieszkania. Na tych kilku metrach chciałoby się zmieścić jak najwięcej: i dużo szyn, i górę z tunelem, most, lasek, domki, semafory... Na takiej makiecie ustawia się obok siebie modele starych parowozów i nowoczesnych lokomotyw elektrycznych, parowóz pospieszny „zaprzęga się” do pociągu towarowego. Aby więcej, aby był większy ruch. A to już niestety, nie jest modelarstwo...

                A można to skąpe miejsce wykorzystać inaczej, bardziej „po modelarsku” z głową. Czasem wystarczą 2-3 metry kwadratowe i przedstawienie na nich jakiegoś kawałka terenu w sposób wymodelowany, np. parowozownię z otoczeniem, czy uroczą stacyjkę bądź mostek na strumyku pod lasem. Często takie makiety są dopracowane w szczegółach, że nie można od nich oderwać oczu. To nic, że na tym skrawku zmieściły się tylko 2-3 m toru, przecież takie oddzielne moduły można zaprojektować w sposób, aby dały się połączyć z innymi „kawałkami” w całość. Ma on wiele zalet: niewielkie, oddzielne części makiety łatwiej budować, łatwiej przechowywać nawet w ciasnym mieszkaniu, oczywiście odpowiednio zabezpieczone przed uszkodzeniami i kurzem.

 

                                                                                                              NORBERT  TKACZYK

                                                                                                              HANNOVER BRD

 

Materiał źródłowy: „SYGNAŁY Tygodnik Kolejarza” nr 37/1985 wydany przez WKiŁ.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu, z przyjemnością odpowiemy na każde pytanie.

ul. Wandy 14/16 lok. 1a 
11-400 Wrocław

+48 793 329 141

* Pola wymagane

W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w ramach naszego serwisu stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Jeśli nie wyrażają Państwo zgody, uprzejmie prosimy o dokonanie stosownych zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej. Polityką Prywatności  (link).